Nawigacja: » Strona Główna » Symulator Boeinga 787 w Polsce |
|
Zapowiedzi »Jetstream na Facebooku |
14. lipca Polskie Linie Lotnicze LOT zorganizowały dla przedstawicieli mediów loty w symulatorze Boeinga 787. Makieta odpowiadająca rzeczywistym rozmiarom kokpitu Dreamlinera przywieziona została z USA i ustawiona w sali konferencyjnej mieszczącego się przy ul. 17 stycznia w Warszawie biurowca LOTu.
Symulator, w którym mieliśmy okazję zasiąść, daje przedsmak środowiska, w jakim pracować będą przyszli piloci Boeinga 787, nie będzie jednak służył do ich szkolenia, bowiem ta funkcja przypadnie pełnym symulatorom Level-D, które odznaczają się dużo wyższym stopniem realizmu. Podnośniki hydrauliczne, na których usytuowany jest kokpit mają za zadanie odzwierciedlić działające na samolot w powietrzu siły, a zainstalowana awionika w pełni odzwierciedlać będzie wyposażenie wyprodukowanych w Seattle maszyn. Pozwala to na dokładne ćwiczenie procedur np. odpalania silników przycisk po przycisku.
Udostępniony przez LOT symulator pozwolił nam jednak na uświadomienie sobie jak olbrzymim skokiem technologicznym będzie wymiana przez LOT Boeingów 767 na Dreamlinery. Funkcje ośmiu mniejszych wyświetlaczy kineskopowych przejmie pięć dużych, programowalnych i ciekłokrystalicznych monitorów wysokiej rozdzielczości. Piloci w trakcie lotu będą mieli pełny obraz tego, co dzieje się z ich maszyną oraz wokół statku powietrznego. Inżynierowie z Boeinga postawili jednocześnie na przejrzystość systemu, oddzielając informacje kluczowe dla pilota lecącego w danym momencie od pozostałych wskazań o mniejszym znaczeniu (np. informacji o temperaturze w przedziale pasażerskim). O ile w przypadku kapitana funkcję tzw. Primary Flight Display (PFD) będzie zawsze pełnił skrajnie lewy monitor to drugi z dwóch wyświelaczy dla każdego z pilotów będzie w pełni programowalny i pokazywał będzie pożadane przez lotnika informacje. Dodatkowo przed przepustnicą umiezczony zostanie kolejny podobny do pozostałych ciekłokrystaliczny monitor, wyświetlający informacje o pracy silników (m.in. N1, N2, EGT a także poziom paliwa w zbiornikach oraz ciśnienie oleju) i systemów hydraulicznych. Ergonomii nie można w tym wypadku nic zarzucić, bowiem rozmieszczenie przyrządów jest bardzo intuicyjne i nie wymaga przyzwyczajenia.
Wraz z symulatorem przyleciało do Polski dwóch Amerykanów, inżynierów Boeinga. Jeden z nich siedząc w fotelu drugiego pilota wyjaśniał przed przejęciem sterów przez pojedzynczych gości działanie poszczególnych systemów maszyny. Pierwszym zadaniem dla zaproszonych było wylądowanie samolotem na lotnisku Heathrow w bardzo dobrych warunkach pogodowych. Autopilot wyrównywał samolot z osią pasa oraz ustawiał naszego 787 w LOTowskim malowaniu na optymalnej ścieżce schodzenia. Następnie inżynier wyłączał autopilota pozostawiając włączone A/T (auto-throttle). Samolot był bardzo stabilny i nie było żadnego problemu aby posadzić maszynę z powrotem na ziemi. Nie wiadomo w jakim stopniu nasze udane lądowania były efektem posiadania wcześniejszego doświadczenia lotniczego, a w jakim uproszczenia symulacji. Symulator bazuje bowiem na znanej wielu miłośnikom lotnictwa grze Microsoft Flight Simulator.
Po krótkiej przerwie mieliśmy okazję zasiąść za sterami maszyny ponownie. Tym razem pragnęliśmy przetestować maszynę w gorszych warunkach atmosferycznych z wyłączonym prawym silnikiem. Gorsza widoczność sprawiła, że nasze podejście było typowym z wykorzystaniem przyrządów pokłądowych. Podążając za dwoma diamencikami poruszającymi się po obu osiach, pionowej i poziomej PFD, pomimo porywów wiatru, pewnie zbliżaliśmy się do strefy lądowania pasa na lotnisku w San Francisco.
Dreamliner podczas naszych symulowanych lotów był bardzo przewidywalnym i stabilnym samolotem. Mamy nadzieję, że symulator rzetelnie oddaje charakter maszyny i już nie możemy się doczekać aby przywitać pierwsze egzemplarze 787 z charakterystycznym lotowskim żurawiem na ogonie w ich nowym domu na warszawskim Okęciu.
Tekst - Bartlomiej Nowak / Zdjecia - Maciej Majewski |